Blog · 2026-04-06
Friedman: bon edukacyjny jako prywatyzacja szkoły
W tym wywiadzie Milton Friedman broni pomysłu, który towarzyszył mu przez pół wieku: bonów edukacyjnych. Zamiast przypisywać dziecko do rejonowej szkoły finansowanej z podatków, państwo miałoby dać rodzicom voucher, który realizują w wybranej placówce — publicznej lub prywatnej. Pieniądz idzie za uczniem, a szkoły muszą o niego konkurować jakością, a nie zdobywać go z urzędu.
Konkurencja zamiast monopolu
Logika jest ta sama, co przy każdej prywatyzacji: monopolista — czy to fabryka, czy szkoła rejonowa — nie ma bodźca, by się starać, bo klient i tak nie ma dokąd pójść. Konkurencja odwraca układ sił: to placówka musi zabiegać o rodzica. Friedman odpowiada też krytykom obawiającym się o równość — argumentuje, że najbardziej na sztywnej rejonizacji tracą dzieci z biednych dzielnic, uwięzione w słabych szkołach bez alternatywy.
Dlaczego to ważne poza szkołą
Spór o vouchery to modelowy przykład szerszej debaty: czy usługę publiczną lepiej dostarcza państwowy monopol, czy konkurujący dostawcy finansowani ze środków publicznych. To pytanie wraca przy służbie zdrowia, transporcie czy mediach. Friedman nie twierdzi, że państwo ma zniknąć — proponuje, by finansowało cel (edukację obywatela), a nie chroniło konkretnego dostawcy przed konkurencją.
Źródło: Friedman on Education (2002) · ← wróć do: Rozmowy o prywatyzacji