Blog · 2026-03-02
Dziurawe drogi na Zachód: co poszło nie tak
Historyk gospodarczy prof. Jacek Kochanowicz w „Gazecie Wyborczej” patrzy na polską transformację okiem krytycznym, ale nie odrzucającym. Jego teza: sama zmiana własności i cen to za mało, jeśli reformom nie towarzyszy solidna budowa instytucji — sprawnych sądów, kompetentnej administracji, przewidywalnego prawa. „Dziury” w tych obszarach kosztowały Polskę wolniejszy rozwój i część społecznego zaufania.
Instytucje, nie tylko własność
Kochanowicz przypomina, że wolny rynek nie działa w próżni — potrzebuje egzekwowanego prawa i uczciwej administracji. Tam, gdzie te fundamenty były słabe, prywatyzacja bywała nieprzejrzysta, a jej owoce trafiały do lepiej ustosunkowanych. To argument nie przeciw reformom, lecz za ich pogłębieniem: rynek wymaga reguł, których państwo musi pilnować.
Aktualność diagnozy
Dla dzisiejszej debaty o SSP tekst jest ostrzeżeniem przed obiema skrajnościami. Zwolennikom szybkiej wyprzedaży przypomina, że bez instytucji łatwo o patologie; przeciwnikom prywatyzacji — że utrzymywanie spółek pod kontrolą polityków to właśnie instytucjonalna „dziura”, przez którą wycieka efektywność. Kochanowicz uczy pokory: transformacja nie kończy się aktem sprzedaży, lecz jakością państwa, które po niej zostaje.
Źródło: Dziurawe Drogi na Zachód — J. Kochanowicz · ← wróć do: Rozmowy o prywatyzacji