Blog · 2026-06-23
Problem z prywatyzacją: gdzie leżą jej granice
Larry Summers — były sekretarz skarbu USA i zdeklarowany zwolennik rynku — pisze zniuansowany esej o problemach z prywatyzacją. To cenny głos, bo pochodzi z wnętrza wolnorynkowego obozu, a nie od jego przeciwników. Summers nie kwestionuje prywatyzacji jako takiej, lecz wskazuje sytuacje, w których może nie być optymalnym rozwiązaniem.
Gdzie prywatyzacja bywa trudna
Summers wyróżnia obszary wymagające ostrożności: monopole naturalne (gdzie prywatny właściciel może wykorzystać pozycję kosztem klienta) oraz usługi, w których szczególnie zależy nam na dostępności i jakości trudnej do zapisania w umowie. W takich przypadkach sam transfer własności nie wystarcza — potrzebna jest silna regulacja, a czasem lepsza bywa inna forma organizacji. To argument za rozróżnianiem sektorów, a nie za rezygnacją z reform.
Jak czytać ten głos w polskiej debacie
Uczciwa debata potrzebuje takich zastrzeżeń. Summers pomaga odróżnić przypadki, w których prywatyzacja jest oczywista (banki, hotele, przemysł konkurencyjny), od tych, które wymagają namysłu (sieci, monopole naturalne). Ale jego esej nie usprawiedliwia trzymania wszystkiego w rękach państwa „na wszelki wypadek”. Dla Polski to wskazówka: prywatyzację SSP prowadźmy sektor po sektorze, z rozwagą tam, gdzie trzeba — ale bez używania wyjątków jako wymówki dla bezczynności w oczywistych przypadkach.
Źródło: The Problem with Privatization, Larry Summers · ← wróć do: Analizy: świat i teoria